Skocz do zawartości

ZygaM

Użytkownik
  • Zawartość

    25384
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    28

Ostatnia wygrana ZygaM w Rankingu w dniu 15 Listopad

ZygaM posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

74 Excellent

1 obserwujący

O ZygaM

  • Tytuł
    S C E N I C
  • Urodziny 04.07.1970

Informacje o profilu

  • Model auta
    RX4, Scenic II, Koleos I
  • Silnik (typ i moc)
    F4R/F4R+LPG, M9R
  • Rocznik auta
    00/03/08
  • Lokalizacja
    Mogielnica

Ostatnie wizyty

928 wyświetleń profilu
  1. Nie zauważyłem i nie poczułem komarów w Kątach w latach 2016 i 17. A jeżdżę tam co roku. Niestety morze było zimne w tym roku. Kąty Rybackie - Krynica Morska (Mierzeja i Zalew Wiślany), Gdyby ktoś chciał odpocząć w miejscowości Kąty Rybackie, to polecam na przyszłość. Zaznaczam na wstępie, że nie jest to reklama, ale po prostu gdyby ktoś szukał to polecam. Mieszkaliśmy w ośrodku Relax pani Bogumiły Terendy (cena tajemnicą bo stały klient), śniadanie i kolacje we własnym zakresie robiliśmy sobie, bo aż miło. Ale obiady jedliśmy w restauracji Bahus (200m od ośrodka). Zestaw obiadowy to zupka i drugie danie, osoba dorosła spokojnie się najada, cena 20 zł od osoby, a jeśli się mówi, że jest się z Relaxu, to 10% zniżki (właścicielem restauracji jest syn właścicielki ośrodka, ot tajemnica). Jedzenie naprawdę smaczne. Z Kątów Rybackich jest w miarę blisko do Jantar, Sztutowo, Sztum, a w drugą stronę bliskawo do Krynicy Morskiej. Niby w Kątach nie ma zbyt dużo do zwiedzania, bo tylko Muzeum Zalewu Wiślanego, Mierzeja. W Sztuthof - wiadomo co można zwiedzić. Do morza na plaże najbliższa droga piesza to 1200 metrów, ale i nad morzem jest parking spory (najniższy bilet 5 zł za godzinę, ale na całą dobę 25zł i można sobie jeździć i wyjeżdżać ile razy się chce). Są też melexy z dowozem. Sporo ścieżek pieszych/ rowerowych lasem, bardzo dobrze oznakowane. Są pola namiotowe, jest pole kempingowe nad morzem. Ale najważniejsze, że to w miarę spokojna mieścina, nie ma ciasnoty na plaży, nie ma tłumów jak np. w Jantarze, gdzie nie ma jak koca nawet rozłożyć, bo ciasno. 14 km dalej na wschód, jest Krynica Morska, tam jest już więcej atrakcji, niestety więcej ludzi, większe ceny za wszystko co potrzeba. Z Waldkiem przypadkowo znaleźliśmy bezpłatny parking na rondzie ulicy Przyjaźni, obok hotelu Continental. Pewnie za kilka lat ktoś to przeorganizuje, ale na razie mieliśmy za darmo. W sumie też jest blisko do wszystkich atrakcji, a jak ktoś nie lubi chodzić, to trasą obok najważniejszych jeździ ciuchcia z dwoma wagonami, przerobiona z jakiegoś Ursusa (cena za przejazd 4 zł od osoby, nie ważne czy na całą trasę, czy na jeden przystanek). Z najważniejszych (pieszo od tego parkingu bo blisko), to wejście główne na plażę. W drugą stronę do Latarni Morskiej, jeszcze dalej do niby centrum mieściny i można zwiedzić dość małe muzeum robali. Ursusem do głównego Portu. Jest przystań. Z przystani można sobie kupić wycieczki po Zalewie Wiślanym (są dwie konkurencyjne firmy). Pływa się około 40 minut, tramwajami wodnymi o podstawie kadłuba - katamaran. Można sobie kupić wycieczki po Zalewie kutrami przerobionymi z kutrów wojskowych na wycieczkowe (Krystyna i inne). Można też sobie kupić wycieczkę do Frombork, gdzie można zwiedzić Katedrę i wiele innych (ale zbytnio nie polecam). Jeśli jednak ktoś się zdecyduje, to na przystani są transparenty (też dwie firmy konkurencyjne sobie), trzeba zadzwonić pod jeden z numerów, zarezerwować sobie taką wycieczkę, bo na tramwaje wpuszczają po rezerwacji, ciężko liczyć na farta, że ktoś zrezygnuje. Tramwaj wodny (35zł/osoba w obie strony łącznie, czyli już z zapewnionym powrotem) o godzinie 10.10 wypływa do msc. Tolkmicko (płynie około 25/30 minut w zależności od fal, jeśli fala jest zbyt duża to odwołują). W Tolkmicko czeka na nas autokar (lub dwa jeśli dużo osób) i wiezie nas (20 minut) do Frombork, gdzie czeka na nas zamówiony przewodnik. Przewodnik wprowadza nas delikatnie i oczywiście (10zł za osobę, dzieci do 8 lat gratis) możemy z niego zrezygnować. Wchodząc na Katedrę, oczywiście też płacimy za zwiedzanie czegokolwiek, Katedra oddzielnie, obserwatorium oddzielnie itd. Przewodnik się nie opłaca, bo owszem, fajnie nawija gadką, ale zabiera sporo czasu, więc nie ma szans wszystkiego zwiedzić, gdyż o godzinie 15-ej musimy być na umówionym miejscu, aby zabrał nas autokar na nasz tramwaj, z czego po oprowadzaniu przez przewodnika, mamy nie całą godzinę wolną na jakieś papu czy co innego. 3 godziny na zwiedzanie to mało, bo same kolejki do kas zabierają sporo czasu. Wszystkiego na pewno nie zwiedziliśmy. ps. oczywiście wiem, że Frombork to już inne województwo, ale piszę tu, bo jest powiązane. Tu jeśli chcecie pooglądać, proszę macie zdjęcia z okolic Kątów/Krynicy, https://plus.google.com/106869735018979 ... 8979865674 Malbork W drodze powrotnej z wakacji, postanowiliśmy zwiedzić zamek w Malborku. Powiem a raczej napiszę tak - nogi cierpiały, bo jest co zwiedzać, ale nie żałujemy z żoną, córcia też była zadowolona, bo to jej zostanie w pamięci, szczególnie że prezent dla niej na dzień przed piątymi urodzinami. Jest co zwiedzać, my nie braliśmy przewodnika, kupiliśmy sobie rodzinną wycieczkę na dwie dorosłe osoby (dzieci do 8 lat za darmo) coś koło 35 zł/osoba a ja miałem zniżkę 10% jako emeryt, z auto przewodnikiem, na specjalnym smartfonie (dla nas dwa smarty i jedne dodatkowe słuchawki dla dziecka, nie pamiętam ceny). Normalnie lepiej nie potrzeba, ten autoprzewodnik spoko wystarcza. Trzeba się tylko zdecydować jaki rodzaj wycieczki się chce i dają odpowiedniego autoelektroprzewodnika. Są chyba 4 rodzaje traso-wycieczek. Nam nasza wystarczyła, choć jeszcze tam pojedziemy przy najbliższej okazji na inną trasę zwiedzania. Jeśli ktoś ma dosyć zwiedzania, to po wyjściu z zamku, po lewej stronie jest fajna restauracja. Obsługa pierwsza klasa, czekaliśmy na posiłek jakieś 20 minut, zaproponowano nam "danie czy talerz rycerza". Oboje z żoną lubimy zjeść, ale - zostawiliśmy, nie daliśmy rady zjeść wszystkiego (zestaw sałatek, surówek, ziemniaki zapiekane, kopiec zasmażonego ryżu, szaszłyk, schabowy i sztuka mięsa. Pani z obsługi poleciła nam jedno danie i dodatkowe dwa talerze (50zł). Dla Natalki jeszcze poszliśmy (około 1,5 km pieszo), do parku ruchomych dinozarów. Wejściówki drogie, ale jeśli chciało się z czegoś skorzystać, to też płatne oddzielnie, ruchome zabawki na które dzieci mogły wsiąść i się pobujać to aż 5 zł za każdą. Największą atrakcją była jednak ścieżka z ruchomymi dinozaurami, dochodząc do takiego dinozaura, naruszaliśmy czujnik i dinozaury się uruchamiały, wiele dzieci płakało, ale dla Natalki to była fajna przygoda. zdjęcia jeśli chcecie obejrzeć; https://plus.google.com/106869735018979 ... 8979865674
  2. Informacyjnie, kasiorka od wszystkich pocztowców dotarła, dzięki. Jakieś nadwyżki nie były potrzebne. Nie jestem z tych co chciałby zarabiać na swoich ludziach - część z Was mnie zna.
  3. Ja mam podobną kwotę.
  4. Tak sobie pomyślałem, zerknij, czy nie spadło jakieś cięgno lub linka z klamki wewnętrznej. Zdemontuj klamkę wewnętrzną i spróbuj poruszać linką czy cięgnem oczywiście. Bo szczerze? to ciężko to widzę, aby przebić się do cyngwajsa pomiędzy drzwiami a karoserią. Może jest jakiś inny sposób, ale ja go nie znam, zresztą mało się znam. Jeżeli już, to mogłoby się to udać czymś w rodzaju długiego przyponu wolframowego wędkarskiego, jak na szczupaki. W moim aucie są dwa przełączniki zabezpieczeń. Ten w żółtym zaznaczeniu zastępuje o ile pamiętam elektroniczną blokadę klamki zewnętrznej. Ty potrzebujesz dostać się do tego przełącznika zaznaczonego na czerwono. Rant karoserii jest dość szeroki aby zrobić to tzw. włosem do akt (taka cienka blaszka, która łatwo się wygina). Ale wolfram i przywiązana do niego grubsza żyłka, ewentualnie jakaś bardzo cienka i długa linka, jak do przerzutek rowerowych może dałaby radę. Przełożyć linkę nad tym miejscem na czerwono i pchać ją do zewnątrz auta. Przełożyć można nawet na wysokości ramki szyby i dwie osoby (jedna od środka, druga na zewnątrz - po woli ciągać tą linkę ku dołowi, ale najpierw ten co będzie na zewnątrz auta, niech ciągnie do samego dołu, jak najniżej, nawet do samego progu podłogi i trzymać cały czas aby jej nie wciągało. Może się zaczepi jak należy i wtedy koniec linki w środku auta, niech próbuje po woli ciągnąć do dołu i do siebie. Ten przełącznik wystaje jakieś 2 może 3 mm poza obrys ramy drzwi, może się linka zaczepi i przynajmniej odblokujesz sobie wewnętrzną klamkę. Jakby się udało zrobić z linki taką dźwignię jak zaznaczyłem na niebiesko, to powinno się udać. Możesz przy tym nieznacznie podrapać lakier czy uszczelki gumowe, ale powinno się udać. Tym bardziej, ten występek masz teraz w pozycji po lewej, a jak uda się pociągnąć, to będzie na prawo. Linka może się też zaczepić o rygiel zamka drzwi zamocowany w ramie karoserii, więc próbuj kilka razy. Linka nie może być zbyt gruba, bo nie podda się na zakrętach. Specjalnie dałem też zdjęcie tapicerki, abyś miał porównanie czy linka nie zeszła Ci zbyt nisko. Jeśli będziesz ją już ciągnął do środka i spadnie do poziomu podłokietnika, to jesteś już za nisko i próbuj złapać od nowa. Najważniejsze, to przebić się czymś z auta na zewnątrz i najprościej na wysokości ramek szyb, potem przywiązać grubszą żyłkę wędkarską i nawet nie porysujesz lakieru żyłką. Czy jest inny sposób, czy jest prostszy sposób - nie wiem. Nigdy tego nie próbowałem.
  5. Tomciu prośba. Napisz coś bliżej na temat ewentualnego zwiedzania jakiejś kopalni soli, czy coś w tym rodzaju, atrakcje. Planujemy (z żoną i córką) jakiś wypad właśnie pod koniec listopada. I będzie zależało, czy tylko na ten dzień, czy dzień wcześniej z noclegiem np. Kraków czy Sandomierz, czy coś w pobliżu. Ale wstępnie; 1 szakal 2 rysal 3 uio 4 ZygaM z żoną i córką, może i syn i synowa. Jak nie, to może jakiś grudniowy termin, przyopłatkowy?
  6. Od strony rączek tego nie widać, dopiero jak za mocno dociagniesz śruba montażowa. Ale od wewnętrznej po lekkim naciśnięciu palcem widać te pęknięcia na około otworu.
  7. No to bardzo nie pomogę dziś. Może jutro dokładnie się przyjrzę jak to jest, zrobię Ci fotki pobawisz się jakoś drucikiem pomiędzy ramą drzwi a ramą karoserii. Coś kojarzę, że u mnie jest dzyndzelek do blokowania otwarcia przez dziecko, który może jakoś namierzysz i przesuniesz np. szprychą rowerową czy czy sztywną blaszką typu wąsy do papieru. Drugi przestawnik, jakoś obok tego dzyndzelka, to plastikowa śrubka na mały płaski śrubokręcik i nim blokujesz w obie strony. Jutro postaram się to dokładnie ustalić, o ile ktoś wcześniej nie udzieli tematycznej odpowiedzi.
  8. A umyłem RX4.
×